Gorący temat

Słowem o ubezpieczeniach

A może i kilkoma zdaniami – zobaczymy, ile nam tego wyjdzie. Temat jest nam wszystkim raczej nieobcy, bo przecież każdy albo ma auto, albo zna osobę, która posiada auto, a tutaj już ocieramy się o obowiązkowe ubezpieczenia. Tego wątku nawet nie będziemy zaczynać. Nie dzisiaj.

A o czym dzisiaj będzie? O ubezpieczeniach nieobowiązkowych, których się już trochę na naszym rodzimym rynku narobiło. Można powiedzieć, że atakują nas one wszędzie – idziesz chodnikiem, wracasz z pracy, a tu co i rusz biuro ubezpieczeniowe. A i reklama nieźle sobie tutaj poczyna, wszak dzisiaj to całkiem porządna dziedzina marketingu, a więc i speców w tej dziedzinie jest tam niemało.

Ale po co to wszystko?

Większość zaraz krzyknie: „Dla kasy!” I tutaj się zgodzę. Dla pieniędzy. Nikt za darmo nie będzie przecież nas wspierał, gdy powinie się noga. Tak –  zarobią na nas, niewinnych obywatelach.

Zatrzymajmy się jednak na chwilę, przystańmy i pomyślmy. Kiedy zachorujesz, coś się wydarzy, coś się stanie i coś zabierze Ci (gdy stracisz) dom / kota / rower / zdrowie / odwołany koncert / zagubiony bagaż? Co będzie? Płacz? Rozpacz? Złość? Żal? Tyle jest tych emocji…

A gdy jednak wykupisz ubezpieczenia na to, co jest dla Ciebie ważne? Dodatkowa gotówka na pewno przyda się w walce z chorobą. Skradziony rower łatwiej będzie zastąpić nowym – może nawet lepszym modelem. Zgubiony bagaż na lotnisku, na wakacjach? Kupisz sobie nowe rzeczy. Strata nie jest taka bolesna, gdy ma się świadomość, że gdzieś tam jest ktoś, kto nam pomoże. I bądźmy wobec siebie szczerzy: nie ważne kto, ważne, że jest, szczególnie w potrzebie.

Usiądźmy więc na chwilę i zastanówmy się, co jest dla nas ważne? Bo może jednak warto się zabezpieczyć? Może warto zabezpieczyć to, bez czego będzie nam trudno żyć….

🙂
I pamiętaj, Przyjacielu,
Trzymaj Gardę!