Gorący temat

OC nie tylko w aucie

Aktywiści rowerowi walczą o zrównanie praw kierowców samochodów i osób poruszających się na rowerach. Czasem dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy ci sami aktywiści piętnują zachowania kierowców, które sami na nich starają się wymusić. Jedno jest pewne, rowerzyści mają (dziś) taniej. Oprócz oczywistej oszczędności na paliwie czy tańszej eksploatacji, rowerzyści oszczędzają też na pewnej, stałej opłacie, której nie muszą ponosić – ubezpieczeniu od Odpowiedzialności Cywilnej. Nie muszą, ale czy nie powinni z własnej woli?

Po co mi OC?

Przed czym chroni polisa OC samochodu pisano już setki tysięcy razy, ale niewiele się mówi o tym, co daje OC podczas np. jazdy na rowerze czy poruszaniu się komunikacją miejską. Odpowiedź jest krótka – tak jak w przypadku samochodu – chroni posiadacza przed konsekwencjami spowodowania straty, uszkodzenia bądź zniszczenia rzeczy.

Osoba poszkodowana przez kierowcę samochodu bez wykupionego OC dostanie odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). Osoba poszkodowana przez dowolną inną osobę, która nie ma wykupionego żadnego OC, będzie musiała dochodzić odszkodowania na własną rękę, bardzo często na drodze sądowej. Nie ważne, czy sprawcą był rowerzysta, pieszy, dziecko czy zwierzę – ktoś musi ponieść konsekwencje i zapłacić za naprawę szkody.

Wysoka cena bezkarności

Jeśli osoba poszkodowana jest ubezpieczona od takiej sytuacji, gdzie winowajca nie jest ubezpieczony (np. poszkodowany posiada wykupione autocasco) to dostanie pieniądze od swojego ubezpieczyciela niezwłocznie i sprawa jest dla niego zamknięta. To jednak nie zamyka sprawy dla sprawcy, który nie ma ubezpieczenia. Pieniędzy od niego będzie dochodził Ubezpieczyciel, który zwykle ma potężne działa do wytoczenia na wspomnianą już (dwa razy) drogę sądową.

Niska cena świętego spokoju

Ubezpieczenie OC w życiu prywatnym stanowi relatywnie niewielki koszt w stosunku do tego, jak może uratować domowy budżet. Nieprzewidziane sytuacje, za które ponosimy odpowiedzialność cywilną, to m.in. szkody spowodowane przez dzieci, zwierzęta, nasze zaniedbania czy nieuwagę. Jeżeli:

to możemy się spodziewać obciążenia nas kwotą potrzebną na naprawienie szkód.

Inwestycja o (nie) pewnej stopie zwrotu.

Podstawowe OC w życiu prywatnym można wykupić na korzystnych warunkach nawet za około 100 zł… Rocznie! To zgrubna i niezobowiązująca kalkulacja, ponieważ należy uwzględnić różne czynniki ryzyka itp. Gdyby opłacać OC w życiu prywatnym od urodzenia, a w wieku 25 lat przyszłoby się nam zapłacić 2500 zł za zniszczenie telewizora sąsiadowi, to w końcu wychodzimy na zero. Nikomu nie życzymy sytuacji, w której OC w życiu prywatnym będzie mu potrzebne, ale lepiej je mieć.

Dla kogo jest i kiedy warto mieć OC w życiu prywatnym?

Dla Każdego i Zawsze. Jest to relatywnie niewielki koszt, który rozkładając się na 12 miesięcy w roku jest małym obciążeniem domowego budżetu. Nie możemy obiecać, że ominą Was sytuacje, w którym takie ubezpieczenie może się przydać, dlatego polecamy zabezpieczyć siebie i najbliższą rodzinę.