Gorący temat

Nie opłaca się chorować…

Że w szpitalu nie czeka Cię nic lepszego niż w rodzinnym domu, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Sam fakt trafienia do szpitala jeszcze nie jest taki zły, jeżeli mamy ubezpieczenie społeczne, które pracodawca (lub sami, jako przedsiębiorca) odprowadza do ZUSu. O zasadności istnienia tej instytucji książki by można pisać, ale jedno jest pewne – jak trafisz na L4, to zasiłek chorobowy jest.
Sytuacja się komplikuje, gdy nie masz ubezpieczenia w ZUSie, bo pracujesz na zleceniu lub w innych okolicznościach. Tracąc zdolność do pracy i nie mając zasiłku tracisz źródło utrzymania rodziny. Co wtedy?
Na taką okoliczność warto mieć wykupioną polisę ubezpieczenia na życie, osobistą, lub grupową. W obu przypadkach warunki są inne, ale z grubsza chodzi o to, żeby zapewnić sobie i najbliższej rodzinie spokojniejszą głowę na wypadek pogorszenia się stanu zdrowia lub zaistnienia innych nieprzewidzianych wydarzeń.

Młodzi ludzie zaczynają często pracę już na studiach jako freelancer. Ich budżet zasilają zlecenia, z których opłacane mieszkania w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Białymstoku, dojazdy do szkoły, wczasy ze znajomymi. Na wczasach właśnie może powinąć się noga i to dosłownie, jak i w przenośni, kiedy na wyjeździe w góry, na desce snowboardowej złamie się nogę w 3 miejscach, co by się wiązało z długotrwałą rehabilitacją.
Dzięki wykupionemu ubezpieczeniu sportowemu i ubezpieczeniu na życie, można dostać wypłatę odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu, a polisa Grupowego ubezpieczenia na życie pozwala (w zależności od warunków) na wypłatę pieniędzy za długi pobyt w szpitalu. Bez takiego zasilenia, trudno czasem związać koniec z końcem.
Przy ubezpieczeniach na życie warto mieć na uwadze karencję i fakt, że człowiek się zużywa. Wraz z wiekiem ryzyko zachorowania jest co raz większe i ubezpieczyciel może odmówić ubezpieczenia starej, schorowanej osoby. Nie zwlekaj!